Jan Wasiński

Jan Wasiński absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi (dyplom z wyróżnieniem!); był stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego; o wygranych konkursach nie ma co wspominać… Jan Wasiński wielkim malarzem będzie (a może już jest)…; ot co!

Jan Wasiński

Agnieszka Borkowska

Agnieszka Borkowska rocznik 1978. Studia w Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Jej obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce i zagranicą (Niemcy, Francja, Holandia, Anglia). Agnieszka miała ponad 30 wystaw; była wielokrotnie wyróżniana i nagradzana. Uwielbiam Jej prace…

Ksiądz

Proboszcz Parafii p/w Opatrzności Bożej w Łodzi
ks. Zdzisław Kowalewski
d/w Metropolity Łódzkiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego

Drogi Księże Proboszczu! Wśród licznych obowiązków katolika jest i ten, żeby w przypadkach rażących przewin, mogących wywołać zgorszenie nie tylko wśród współwiernych, przewin które powtarzają się i zdają się cieszyć milczącym niechby przyzwoleniem tych, co reagować powinni jako pierwsi, jest obowiązek, by katolik katolika upomniał. Śmiem Księdza Proboszcza upomnieć i niniejszym to czynię.

Czytaj dalej Ksiądz

Judasz

Nie pamiętam pierwszego razu. Niech będzie, że pierwszy raz był niewinny. Taki powinien przecież być. Spaliłem więc Judasza…
Moja babcia, przygotowała dla mnie Judasza, w Wielki Tydzień. Lata osiemdziesiąte. Czermna koło Jasła. Byłem wnukiem pierworodnym. Chcę wierzyć, że tym najbardziej kochanym. Miałem z dziesięć lat. Babcię uwielbiałem; myślę, że była najlepszym człowiekiem, jakiego spotkałem. Nigdy nikogo nie skrzywdziła. Nawet trochę. Judasz nie był kukłą, tylko kupą chrustu. Kiedy zrobiło się ciemno, podpaliliśmy go. Z górki, gdzie stał dom dziadków, pięknie było widać, jak jeden po drugim zapalają się Judasze na innych górkach w całej wsi. Nie potrafiłem ocenić, czy mój Judasz jest największy, ale był naprawdę duży i dobrze się palił. Nie pamiętam, co robiłem tamtego wieczoru, kiedy już było po wszystkim. Nie pamiętam, czy rozmawiałem z kochanymi dziadkami o tym dlaczego Judasz musi spłonąć. Kiedyś rozmawiałem, ale czy wtedy-nie pamiętam.

Czytaj dalej Judasz

Solaris 2013

"Tak galaktyki czarnych słońc,
wszechświatów martwy ciąg,
i supernowej piękna śmierć,
w banalne odchodzą nic.

Z mlecznej drogi
zimne cicho,
z niego właśnie
przyjdzie licho,
szepcząc coś tam
od niechcenia;

przywidzenia
bez wytchnienia.

Ref.:

Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
może nam jeszcze kiedyś wybaczę…
Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
to się na pewno da, czymś wytłumaczyć…

 

Tak nieskończony gwiezdny pył,
planety dziwnych mórz,
ogon komety świadek zórz,
w banalne odchodzą nic.

Z mlecznej drogi
zimne cicho,
z niego właśnie
przyjdzie licho,
szepcząc coś tam
od niechcenia;
przywidzenia
bez wytchnienia.

Ref.:

Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
może nam jeszcze kiedyś wybaczę…
Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
to się na pewno da, czymś wytłumaczyć…"

Z kwiatów polnych…

Dziwny stan:
zapomniałam jak to jest
zasmuciłam się
pogubiłam sens

Dziwny stan…
masz chwilę powiedz czas już jest:

Mogła chwila wiecznie trwać
dziecko w nas.
Mogło wszystko tak się stać…
(Płakałaś wtedy całkiem na serio!)

Ref.:

Z kwiatów polnych utkam dywan wspomnień,
dotknięć krwawych maków, niebiańskiego chabrów snu.
Z wiatru w polu wezmę nuty dzikie
i sprzed burzy ciszę
dam cukrowej waty chmur.

Pajęczyny welon srebrnorosy
już ci niesie z łąki
pięknoniemych gości tłum.
Organistów świergot tęczopiórych
chwali nasze śluby;
śnię…

Dziwny stan
na ulicy w środku dnia
zatrzymałem się
zanuciłem wiersz.

Chyba jestem znowu tam,
wtedy wiem…
Zostawiłem siebie tam,
ciebie też…

Ref.:

Z kwiatów polnych utkam dywan wspomnień,
dotknięć krwawych maków, niebiańskiego chabrów snu.
Z wiatru w polu wezmę nuty dzikie
i sprzed burzy ciszę
dam cukrowej waty chmur.

Pajęczyny welon srebrnorosy
już ci niesie z łąki
pięknoniemych gości tłum.
Organistów świergot tęczopiórych
chwali nasze śluby;
śnię…

Chrzest

1050 lat temu, chrzszczono ludzi, nie kraj Mieszka. Ukształtowany już system etyczny, nie nadał Polsce formy niezmiennej; nie miał takiej mocy sprawczej. Jedno było: chrzczenie ludzi, a drugie: budowanie państwa.

M., o którym wiemy

Wiemy o nim tyle, co nic. Był. Władał krainą, z centrum władzy w Gnieźnie. Ożenił się z Dobrawą, a po jej śmierci z Odą. Ochrzcił siebie i poddanych w obrządku łacińskim. Bił się ze zmiennym szczęściem, z przygranicznymi niemieckimi sąsiadami (poddanymi Cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego, do których i on się zaliczał od 966 roku po Chrystusie) i poganami. Wtrącał się w konflikty wewnętrzne Rzeszy. Miał dzieci: wśród nich-genialnego, jak się okaże, Bolesława. Ze źródeł, co je kot napłakał, mniej więcej tyle mamy pewników.

Czytaj dalej Chrzest

O związkach przyczynowo-skutkowych

O związkach przyczynowo-skutkowych (między innymi)

Z tego, co było, nie wiadomo, co jest. Z tego co jest, nie wiadomym jest, co będzie. Pewność nie istnieje. Liczy się prawdopodobieństwo, którego niepodobna policzyć. Intuicja nam podpowiada, że decyduje nasz wysiłek oraz tzw. splot okoliczności. Wiemy jednak, że nawet wysiłek tysięcy może być daremny i że jednostka mająca w garści System potrafi dokonywać potworności o skali „niewyobrażalnej”; bywa jednak i tak, że niesprzyjające na pozór okoliczności ni z tego, ni z owego, pomagają zwyciężyć, a mający, wydawałoby się, wszelkie atutu w ręku, kończą na śmietniku. Jak by tej niepewności było mało, do wszystkiego miesza się Pan Wielki Przypadek. Tako rzecze Kapryśna Pani: Historia…

Czytaj dalej O związkach przyczynowo-skutkowych