Solaris 2013

"Tak galaktyki czarnych słońc,
wszechświatów martwy ciąg,
i supernowej piękna śmierć,
w banalne odchodzą nic.

Z mlecznej drogi
zimne cicho,
z niego właśnie
przyjdzie licho,
szepcząc coś tam
od niechcenia;

przywidzenia
bez wytchnienia.

Ref.:

Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
może nam jeszcze kiedyś wybaczę…
Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
to się na pewno da, czymś wytłumaczyć…

 

Tak nieskończony gwiezdny pył,
planety dziwnych mórz,
ogon komety świadek zórz,
w banalne odchodzą nic.

Z mlecznej drogi
zimne cicho,
z niego właśnie
przyjdzie licho,
szepcząc coś tam
od niechcenia;
przywidzenia
bez wytchnienia.

Ref.:

Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
może nam jeszcze kiedyś wybaczę…
Kochaj nim zaśniesz znów,
całuj i szukaj słów,
to się na pewno da, czymś wytłumaczyć…"

Z kwiatów polnych…

Dziwny stan:
zapomniałam jak to jest
zasmuciłam się
pogubiłam sens

Dziwny stan…
masz chwilę powiedz czas już jest:

Mogła chwila wiecznie trwać
dziecko w nas.
Mogło wszystko tak się stać…
(Płakałaś wtedy całkiem na serio!)

Ref.:

Z kwiatów polnych utkam dywan wspomnień,
dotknięć krwawych maków, niebiańskiego chabrów snu.
Z wiatru w polu wezmę nuty dzikie
i sprzed burzy ciszę
dam cukrowej waty chmur.

Pajęczyny welon srebrnorosy
już ci niesie z łąki
pięknoniemych gości tłum.
Organistów świergot tęczopiórych
chwali nasze śluby;
śnię…

Dziwny stan
na ulicy w środku dnia
zatrzymałem się
zanuciłem wiersz.

Chyba jestem znowu tam,
wtedy wiem…
Zostawiłem siebie tam,
ciebie też…

Ref.:

Z kwiatów polnych utkam dywan wspomnień,
dotknięć krwawych maków, niebiańskiego chabrów snu.
Z wiatru w polu wezmę nuty dzikie
i sprzed burzy ciszę
dam cukrowej waty chmur.

Pajęczyny welon srebrnorosy
już ci niesie z łąki
pięknoniemych gości tłum.
Organistów świergot tęczopiórych
chwali nasze śluby;
śnię…

Seksowny R&R

To chyba ciebie nie zaskoczy:
nie będę patrzył w twoje oczy,
ani się skradał do twych ust.
Dziś będę chwilę pieścił twoje stopy
i długo to, co bliżej ud!

Siekierezado jednej nocy
nie dla nas oceany słów,
poetów chmurnych próżne modły
i mdłe zapachy durnych bzów.

Ref.:
Całować chciałbym, tylko tyle;
i się zakochać, tylko tyle;
no i się kochać, tylko tyle.
I żeby mała też tak miała,
mruczała raz, a może nawet dwa.
Niech się nie zdarzy, by kłamała
rock and rollowa constans, czyli stała,
ta boska proza głodnych ciał.

Nie widzę teraz twojej buzi,
no i nie mogę również mówić
i szeptać żadnych słodkich bzdur.
Lecz mam wrażenie, że ty cała
w truskawkach jesteś ze mną tu.

Pokaż mi swoje ła, ła, ła, ła.
Pokaż mi swoje oj, joj, joj.
Czekam na twoje: zaraz będę miała.
Czekam na twoje: wow.

Ref.:
Całować chciałbym, tylko tyle;
i się zakochać, tylko tyle;
no i się kochać, tylko tyle.
I żeby mała też tak miała,
mruczała raz, a może nawet dwa.
Niech się nie zdarzy, by kłamała
rock and rollowa constans, czyli stała,
ta boska proza głodnych ciał.

Pokaż mi swoje ła, ła, ła, ła.
Pokaż mi swoje oj, joj, joj.
Czekam na twoje: zaraz będę miała.
Czekam na twoje: wow.

Robię sobie peerel

Zaczynam dzień
od nicnierobienia.
Po prostu robię sobie peerel.
Może coś później;
może coś chętniej.
Gwarancji nie ma,
na razie zatarł mi się cel.

 

Pod białą flagą,
wprost w ręce wroga,
cała naprzód i adieu!

 

Ref.
Wszystko mi jedno
i nic się nie chce.
Jutro na pewno,
znów wezmę więcej
i więcej będę wart.
Dzisiaj mam fart,
nie robię nic, zero całkiem nul.

 

Wehikuł mknie
z saturatorem
i w okamgnieniu niesie mnie, gdzie chcę.
Już nic nie muszę.
Już się nie śpieszę.
Trochę tu szaro,
dobrze, że wziąłem z domu zapas CKM.

 

Dziewczyny piszcie,
znajdziecie mnie:
nic kropka zero małpa nul.

 

Ref.
Wszystko mi jedno
i nic się nie chce.
Jutro na pewno,
znów wezmę więcej
i więcej będę wart.
Dzisiaj mam fart,
nie robię nic, zero całkiem nul.

 

peerel, skrót od: pełen re lax

Nie smakuje mi ten romans

Jeśli zostanę tu trochę dłużej,
to tylko po to by jeszcze brać…

 

Nie smakuje mi ten romans
i nie będzie, nie ma szans.
Krótka rozkosz, grzeszny lans.
Nie pierwszy raz, chwilowy trans.
Idź za drzwiami skomle miłość,
głupia czeka na swój los,
zdusi w sobie cichy lament,
ślepa ujrzy w tobie diament,
a dostanie lichy grosz.

 

Ref.:
Jeśli zostanę choć chwilę dłużej
to tylko po to by jeszcze brać.
I się umówię z aniołem stróżem,
niech przymknie oko i da mi znać
kiedy zapomnę, a może zasnę,
po co tu jestem,
że po to właśnie.

Nie rozumiem co tu robisz,
o co więcej prosić chcesz.
Nie płacz chłopcze, gdy wychodzisz,
tak się płaci za ten grzech.
Znów pobędę sobie sama,
dłoniom karzę znaleźć drogę,
do wspomnienia jego ciała.
Tyle przecież właśnie mogę,
sama kocham kiedy drżę.

Ref.:
Jeśli zostanę choć chwilę dłużej
to tylko po to by jeszcze brać.
I się umówię z aniołem stróżem,
niech przymknie oko i da mi znać
kiedy zapomnę, a może zasnę,
po co tu jestem,
że po to właśnie.

Nie podzielę się Tobą z nikim

Nie rozumiem jak ty chcesz,
przetrwać ten cholerny kryzys.
Przecież sama wiesz,
że w nas pęka balon kłamstw,
nie udawaj, że nie widzisz.
Może ustal jak, mamy zmartwychwstać
i lubieżnie się zawstydzić.
Może już wiesz jak:
się możemy, welwetowo nienawidzić.

 

Ref.:
Nie ma z tego nic,
co by warte było łzy;
i żadnego my,
nawet jeśli jeszcze nuty
grają to jest pic,
do cierpkiego: Se la vi.

 

Jutro jesteś moją ex,
wszystkie lata ze mną grzebiesz.
I w cmentarny dół,
rzucasz zgniłych słów,
całe garście i nasz sex.
Wszystko naraz chciałaś mieć,
ze mną piekło a z nim niebo.
Nie kłamałaś mówiąc, że
każda z was jest przecież Ewą.

 

Ref.:
Nie ma z tego nic,
co by warte było łzy;
i żadnego my,
nawet jeśli jeszcze nuty
grają to jest pic,
do cierpkiego: Se la vi.

 

Nie podzielę się Tobą z nikim…

Mechaniczna mrówka

Śniła mi się piosenka,
taka była piękna.
Nie potrafię sobie przypomnieć,
melodii,
tekstu też nie.

Śniło mi się życie,
takie było dobre.
Nie potrafię sobie przypomnieć,
dlaczego,
jaki miało sens.

 

Ref.:
Budzę się jak co dzień,
sprawdzam baterie
i spajam obwody,
wprawiam w ruch plastikowe tryby.
Jestem zaprogramowany!
Jestem zaprogramowany!
Jestem zaprogramowany!

 

Śniła mi się miłość,
taka wielka, jedyna.
Nie potrafię sobie przypomnieć,
ust,
piersi też nie.

Śniła mi się maszyna,
niedoskonała i żywa.
Nie potrafię sobie przypomnieć,
w czym,
była lepsza
ode mnie.

 

Ref.:
Budzę się jak co dzień,
sprawdzam baterie
i spajam obwody,
wprawiam w ruch plastikowe tryby.
Jestem zaprogramowany!
Jestem zaprogramowany!
Jestem zaprogramowany!

Moja Lady Pank

Krzychowi Studzińskiemu dedykuję….

 

Jeszcze się nie skończył,
jeszcze mi tu gra.
Winylowy longplay,
wspomnień rzuca garść.

Tych nut mi brak,
tak bardzo brak.
I tamtych lat,
najlepszych lat,
z moją Lady Pank.

Ref.:
Kręć mnie,
czarna płyto kręć;
łezkę w oku też.
Trzaskiem uszy pieść.
Chciałbym znowu mieć,
do życia chęć.

Już dawno nie nęci,
i już dawno zgasł:
gadżetów blask;
z paciorka marzeń zaszydził czas.

Wtedy to był czad,
gdy każdy dźwięk,
wybrzmiewał sens.
Zaczynałem dzień,
z moją Lady Pank

Ref.:
Kręć mnie,
czarna płyto kręć;
łezkę w oku też.
Trzaskiem uszy pieść.
Chciałbym znowu mieć,
do życia chęć.

Z moją Lady Pank…

Miłość pięćdziesiąt plus

Ref.:
Miłość pięćdziesiąt plus,
nieregularny puls,
lecz kto by się tym przejmował,
skoro w nas blues,
tak samo gra jak gdyś pierwszy raz mnie całował.

Już bardzo siwe skronie,
co z tego, że, wszak Pani wie,
jak usta me gorące
i jak spragnione dłonie,
by porwać ją w tańce, hulańce,
co kończą się nad ranem.

Już z czasem pogodzeni,
co z tego, że, wiosna nie zmieni,
nie przetasuje kart,
w rozdaniu nowym lat nie ujmie ;
gdy w oczach skrzą się iskry
i one znów, rozpalą serca wszystkim.

Ref.:
Miłość pięćdziesiąt plus,
nieregularny puls,
lecz kto by się tym przejmował,
skoro w nas blues,
tak samo gra jak gdyś pierwszy raz mnie całował.

Proszę nie mówić nic,
w ramiona moje skryć, nie wstydzić pożądania.
Drugiej kolejki, nie wypije ani błazen,
ani król, próżny egzystencjalny ból
i próżna próba zmiany ról,
bo raz się żyje
i żyje się do końca.

Ref.:
Miłość pięćdziesiąt plus,
nieregularny puls,
lecz kto by się tym przejmował,
skoro w nas blues,
tak samo gra jak gdyś pierwszy raz mnie całował.

Tango dla dwojga

Czy mogę Panią pięknie prosić,
bo będą grali właśnie tango;
z tego co widzę, mogę wnosić,
że Pani też tu przyszła, ze swoją chandrą.
Pani tak słodko myli kroki,
kto by tam zważał, nic nie szkodzi.
Wie Pani, miałem kiedyś dziewczę młode,
co myliło La Manchę z labambą.
Ja poprowadzę, proszę zdać się na mnie.
O właśnie tak, już znacznie lepiej nam wychodzi;
wracając do, owszem, bardzo, to może dziwne,
spędziłem z nią czterdzieści lat, odeszła niedawno.
Nawet teraz też jest sensem; tak, nawet stamtąd.
Ależ ja nudzę, zamiast tylko tańczyć.
Pani wybaczy, mam nadzieję, jeszcze ujrzeć,
przecież jutro znowu będą grali tutaj tango.

Ref.:
Orkiestra już zmęczona,
nie dadzą rady grać charlestona,
ale namówić dadzą się na tango.
Tango dla dwojga,
ostatnia para na parkiecie,
może jedyna na tym świecie,
co tak późno się spotka
i odnajdzie tańcząc tango.

Bardzo to miłe, że mnie Pan poprosił
i tak wczoraj ze mną tańczył tango;
lubię mężczyzn pewnych swego,
no i ma Pan piękne dłonie, widać, że dba o nie.
I tak Pan ładnie pachnie.
Nie ukrywam, wciąż na parkiecie, się niepewnie czuję.
Ja i taniec, to nie przymierzając,jak dżem z musztardą.
Tyle się wspomnień za mną ciągnie,
że naprawdę trudno przyjść tu i tak po prostu tańczyć tango.
Dziś już mniej Pana depczę, może jeszcze zostanę
primadonną; ach Pan się śmieje, ale ja zawsze
żyłam zasadą, że avanti i każdy dzień z hosanną.
Ach, ja poproszę dżin z tonikiem, Pan czystą whisky,
pal sześć lekarzy, nie posłuchamy rad ich wszystkich,
idziemy tańczyć, bo znów grają nasze tango!

Ref.:
Orkiestra już zmęczona,
nie dadzą rady grać charlestona,
ale namówić dadzą się na tango.
Tango dla dwojga,
ostatnia para na parkiecie,
może jedyna na tym świecie,
co tak późno się spotka
i odnajdzie tańcząc tango.